Średniej Wielkości Miasto – slow life and mess of inspiration …


Archiwum kategorii

The following is a list of all entries from the Opole Kulturalnie. category.

Opolskie Formaty Kultury popierają… właściwie to, co jest. Bo na pewno nie to, co się wyróżnia.

Powtarzalność – Oto najlepsze słowo, które opisuje opolskie inicjatywy kulturalne. Oczywiście, to ma swoje plusy. Któż z nas nie lubi tego, co znamy, co jest nam bliskie i po czym wiemy, czego się spodziewać? Dobrze, gdy kultura jest punktem odniesienia do stabilności, a stabilność tworzy nić, która łączy ludzi, pomaga im coś zrozumieć.

Mimo to, odnoszę wrażenie, że opolska kultura nie jest dla wszystkich. Raczej dla ludzi, którzy wychodzą z domu, żeby odpocząć, zrelaksować się, dowiedzieć się czegoś. Nie dla twórczych ludzi z pomysłem, nie dla nowatorskich… nie dla tych, których opinie się różnią. Nie dla zbuntowanych.

Dla ustatkowanych, niewymagających, przywiązanych dla folkloru. Dla takich, którzy raz na jakiś czas wyjeżdżają z miasta – najczęściej do rodziny na święta.

Jest bardzo spokojnie, przymilnie… brakuje zaskoczenia, okazji, by coś razem stworzyć, oprócz okazji dobrze już sprawdzonych.

Więc JAK to zmienić? I czy jest sens to zmieniać? Jak dotrzeć do ludzi? Z przytupem, niszcząc dotychczasowy porządek, a może… poprzez to, co lubią… przemawiając językiem, który znają.

Mam wrażenie, że Opole próbuje za czymś nadążyć. Od siebie dając tylko lokalizację i trochę plakatów. Wciąż te same ulotki w tej samej Book A Coffee, na ten sam temat.

Mówią, że Opole się zatrzymało. Pełne w nim marazmu i ludzi tęskniących za czymś więcej.

Jury Formatów Kultury nie specjalnie miało wybór. Każdy poparł „swojego”. Wszyscy dobrze wiemy, ale jakoś nie zwracamy na to uwagi… choć to małe miasto i szybko się okazuje, co w trawie piszczy.

Chyba w tym projekcie miało chodzić o wszystko, tylko nie o własne załatwianie interesów.

Młodzi, twórczy ludzie uwielbiają to miasto. Jest tutaj tak wielu studentów z przypadku, ludzi niezorientowanych życiowo… że o wiele łatwiej jest zrobić karierę, dostać nagrodę dla animatorów i twórców kultury, czy stypendium ministra. Traktują więc ich, jak muł, przez który trzeba się przetaplać, żeby złowić perłę. Jak narzędzia, jak okazję… jak dobry sposób, nic więcej.

Czy ktoś się przed tym broni? Skądże.

Więc dalej, nachapmy się, ile się da… zróbmy karierę na nieświadomości innych i dezorganizacji celów… a później spakujmy walizki i wyprowadźmy się na stałe, jak śpiewa się w piosence Oranżada „Koniec Świata.”

Kto powiedział, że twórczy ludzie nie są wredni? Oni mają o wiele więcej pomysłów, jak zniszczyć konkurencję.

Wzruszył mnie list otwarty Szefów opolskich mediów, którzy zgodnie stwierdzili, że opolszczyzna się wyludnia.

Fakt, cytoplazma wyjechała.

Pozostali tylko ci, którzy potrafią walczyć, mają plan na przyszłość, albo są świadomi, że w Opolu żyje się spokojnie i w miare tanio.

W tym mieście nieważne, co robisz. Ważne, że wiedzą kim jesteś, albo robisz coś, co ludzi wciąga i zaspokaja. Ludziom należy się więcej szczerości.

Tak łatwo tutaj zaczynać. Tak łatwo być tutaj „kimś więcej”.

To chyba nie sztuka tutaj mieszkać? A może właśnie… wyzwanie?

Autor: Justyna Poluta.

 

 

 



Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.