Średniej Wielkości Miasto – slow life and mess of inspiration …



Sukces to nieodpowiednie słowo. – Twierdzi Pani Alicja, mama pomysłodawców Azylu Dla Zwierząt „Podwórkowi Opiekunkowie.”

Nie liczy się dla nich kampania wizerunkowa, wszystko, co osiągnęli, zawdźięczają walce i wierze.

Istotne jest społeczne zaangażowanie dzieci w działalność społeczną, rozwijanie wrażliwości emocjonalnej. – Takie wnioski wyciągnęłam podając rękę na pożegnanie.

Jest poniedziałek, 9.00 rano. Siadamy przed Azylem Dla Zwierząt, w starannie zaaranżowanym „kąciku na papieroska”. Miękkie limonkowe pufy, które lata swojej świetności mają już dawno za sobą podrapały koty, a ja czuję, że rozmowa z Panią Alicją i innymi aniołami tego miejsca będzie ważnym wydarzeniem w moim życiu.

Na początku, zdezorientowana, z notesem i zapisanymi pytaniami staram się trzymać planu… jednak rozmowa pokazuje, że o wiele bardziej wartościowe od planu, może być błogosławiństwo. Błogosławiństwo właściwych decyzji. Tych o gromadce dzieci, postawie życiowej wskazującej na dobroć, zaangażowaniu się w pomoc dla tych, których nikt inny nie zauważa, albo którzy są zabawką, jak zwierzęta.

Dziewczyny, ‚dowódczynie” schroniska są piękne. Zmieniają kotom wodę w pełnym makijażu w poniedziałkowy poranek. Gdy pytam, skąd mają tyle serca dla tych porzuconych zwierząt, zbywają mnie uśmiechem. Może to jest oczywiste. Bez pochwał, szczycenia się, po prostu. Zawsze zapraszają „do źródeł” – nie mają wykreowanej ideologii, tylko uratowanego kota, którego jacyś chłopcy nad rzeką chcieli utopić. Bartek, syn Pani Ali, opowiada mi historię o duchu, którego usłyszał – Szedł chyba z jakąś łopatą. Wystarczył nas i uciekliśmy. Od pewnego czasu, dzięki pewnej sztuczce mądrych dzieciaków, duch już nie wraca.

A może Duch miejsca, na którym kiedyś był zakład pogrzebowy, działa w inny sposób?

Gładzę dłońmi swój notes – siła prostoty przekonuje ludzi. Oczy Pani Ali rozświetlają się, gdy mówi o tym, w jak dużej liczbie wpływowych ludzi ma już przyjaciół. Przyszedł nawet pewien pan, który w tajemnicy przed żoną podarował im pieniążki. Jest i taki, który po prostu się dla nas poświęca – wstawia okna i tak dalej. Zadziwia mnie ta zwykłość. I piękno zarazem.

Prezydent Opola, reporterki TVNowskie, autorzy z NTO, publikujący w Teraz Opole… a to dopiero początek. Partnerskie Fundacje już wyciągają ręce. Swoją pomoc zaoferowała także osoba, której jeszcze ja nie poznałam – i nie wiem, czy ona życzyłaby sobie, by o niej pisać na opolanistycznym – powiem tylko tak: Jest to osoba z branży edukacyjnej, która pragnie zorganizować wolontariat przy Azylu. We wrześniu „ruszają” z tym, co im się marzy.

Tak oto „na nieciekawej” dzielnicy będzie działo się coś, co powinno rozsławić nasze miasto.

– Tutaj się nic nie dzieje. – Zauważa pani Ala, mając na myśli życie kulturalne miasta.

– Nie zgodzę się. – Mówię. Nasze miasto nie jest Ibizą, ale ma swój własny urok. To jest miejsce idealne, by zamieszkać.

Popołudniu, po spotkaniu, wybieram się z narzeczonym szukać prezentu dla jego babci. Wchodzimy do sklepiku z drobiazgami religijnymi. Znajduję tam coś dla siebie, kartkę z kotem i sentencją „Wolność jest luksusem, na który nie wszyscy mogą sobie pozwolić.” Leopolda Staffa.

Oni sobie pozwolili – dobrowolnie, z pasją i nadzieją. I ja też… kilkanaście lat temu zdecydowałam, że nie ruszą mnie komentarze w stylu „Kociara.” rzucane pod moim adresem na szkolnym podwórku.

W składzie: Wolność, inteligencja społeczna, ręce do pracy, koci katar ruszamy ze spełnianiem marzeń.

Autor: Justyna Poluta.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: