Średniej Wielkości Miasto – slow life and mess of inspiration …



Szkoła może wychowywać, a nie tylko uczyć. Czyli o tym, jak weszłam z uśmiechem na twarzy do opolskiej „Ósemki”.

Gdy miałam 12 lat spędziłam najlepsze lato swojego życia – miałam worek marzeń i brak poczucia, że można je zweryfikować. Całkiem obok toczyło się życie dorosłych, którzy rozwijali w podwórkowych dzieciakach potrzebę samorealizacji i ich pomysłowość.
Wiara młodych, zaangażowanie odpowiednich ludzi, wsparcie tych, którzy pierwsi dowiedzieli się o ich pomyśle – oto przepis na najwspanialsze wakacje życia, które właśnie przeżywa grupka przyjaciół z ulicy Wrocławskiej w Opolu.
Jak mówi sam Bartek, pełniący wśród nich rolę menagera, z takiej odpowiedzialności, jaką jest prowadzenie Azylu Dla Zwierząt wynikają same korzyści – „Uczymy się postawy wobec dorosłych, dochodzenia swoich racji, nasza przyjaźń tylko wzmocniła się w tych okolicznościach.”
Nasze życie tworzą ludzie. Szczególnie tacy, którzy wykazują się dojrzałymi postawami pomocy, a przy tym są niezwykle swobodnymi i życzliwymi ludźmi – „od zawsze”.
Dla mnie właśnie taka jest Pani Dyrektor Szkoły Podstawowej Nr 8.
W trakcie naszej rozmowy, wygląda z okna pozdrawiając i zagadując do swoich uczniów, którzy grają w piłkę. Emanuje z niej pełna naturalność. Nie zaprzecza się „i tak siedzi w papierach”, ale papiery są starannie poukładane na jej biurku i proszę mi wierzyć – gabinet wygląda tak, jakby wszystko w tej szkole było na miejscu i na wszystko był czas.
I faktycznie tak jest.
Pani Małgorzata uważa, że podpisanie Porozumienia w sprawie pełnienia opieki i wsparcia dydaktycznego, profilaktyki i wychowania pomiędzy Szkołą, a Azylem nie było oczywistą sprawą – Mało który dyrektor wziął by to pod uwagę. Niemniej jednak ona, rozważyła propozycję z jaką wyszedł Urząd Miasta – szansę na zalegalizowanie wolontariatu pro-zwierzęcego w Azylu Podwórkowi Opiekunowie.
– To wynika z wychowania, życie w zgodzie z naturą jest mi bliskie. – Zaznacza Pani Dyrektor.
Ludzie zazwyczaj szukają sensacji, interesuje ich nawet wieszanie kota za ogon i wrzucanie do Internetu. – Mówi.
Ja uważam za oczywiste, że można dobrze żyć opierając się na życzliwości, pomocy, spokoju.
Chciałabym żyć tak… prosto. Bez specjalnych komplikacji. – Uśmiecha się.
Ja również myślę, że nie za wiele jest nam potrzebne do szczęścia.
Najważniejsze, żeby słuszne decyzje przychodziły do nas, niczym spłynięcie łaski.
Nikomu nie są obce nieprzychylne opinie. – Obie co do tego zgadzamy się bez zająknięcia.
Popijam mocna, posłodzoną kawę z pięknej filiżanki, która była prezentem od jej dziecka.
Przypomina mi się piosenka Dido „…I will be your safety.”
Pani Dyrektor całą sobą wierzy w idee, że szkoła może także wychowywać, a nie tylko uczyć.
Ulica, na której wychowują się dzieci, jak również okolica wydaje się być sielankowa, gdy tamtędy spaceruję.
Nie zdołam się chyba dowiedzieć, skąd w Pani Małgorzacie taka chęć dzielenia się dobrocią.
To po prostu w niej jest, sama szuka słów. Razem ze współpracownikami ze szkoły, rodzicami swoich uczniów prowadzą animacje społeczne, zbiórki potrzebnych rzeczy do Azylu, jak również prowadzą rozmowy.
Są jedną wielką rodziną, a ja niezwykle cieszę się, że mogłam poznać historię tej rodziny.
Nasze miasto jest idealnym miejscem, by znaleźć czas na rodzinę – a tacy ludzie, jak Pani Małgosia nam to umożliwiają.

Autor: Justyna Poluta.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: