Średniej Wielkości Miasto – slow life and mess of inspiration …



Miejski backstage, czyli jak spędzić czas w Opolu, żeby nie wydać za dużo pieniędzy.

Kłopot nie tkwi w tym, że wszystko kosztuje, bo to zdążyliśmy już zaakceptować. Co innego, że kosztuje za dużo. Niektóre koszty są obrazoburcze! Jak tu żyć wygodnie i przyjemnością, ale nie trzymając się na portwel?
Przypominam sobie wiosenne popijanie herbatki z termosu na ławeczkach przez Teatrem Kochanowskiego, piknik przy pomnikach z brązu, niedaleko wzgórza uniwersyteckiego, czy przeniuchiwanie przecienionej nawet z 45 zł na 2 zł prasy na dworcu PKP.
Usiadłam na skarpie na Wyspie Bolko i przyglądałam się z daleka kończącemu się dniu. Zobowiązanie się do pomocy na działce starszej znajomej, czy sąsiadce też nic nie kosztuje, a potrafi zapewnić niesamowite popołudnie – wdźięczność i świetną zabawę z liśćmi. Spacerować można do woli i odkrywać tzw. „Nasze miejsca.”, ale czy miasto oferuje nam darmowe i jednocześnie satysfakcjonujące formy spędzenia czasu?
Ja już niedługo wybieram się do księgarni taniej książki Niebieski Kredens. Później można skusić się na herbatę w kawiarni Pauza, która to kosztuje symboliczny pieniążek. To są prywatne inicjatywy, czyjś zarobek. W Opolu poza fontannami, w których można się wykąpać i nalać płynu do mycia naczyń (Idealna forma świętowania zakończenia sesji.), to chyba nie ma się gdzie spotkać, by nie otwierać portwela.
Za darmo, tak zupełnie za darmo i bezinteresownie, to się chyba nie da. Więc zmieńmy poprzeczkę – Za grosze. Za groszę już tak – możemy zobaczyć projekcje filmu, ale raczej nic poza tym. Poza… pograniem w szachy na Placu Woloności, jeśli przyniesiesz własne.
Coś jeszcze? Zaczynam płakać i śmiać się jednocześnie, czyżby było aż tak źle, a może to po prostu moja nieznajomość miasta? – Przykłady, jakie przytacza mi się to – „Konferencje naukowe są darmowe.”
Dochodzę do wniosku, że najlepiej jest coś przyrządzić, albo upiec.
– Można zachowywać porządek w swoim mieszkaniu, jeśli mieszka się w Opo. Wtedy nie straci się wiele. – Słyszę.
Ja nie jestem wymagająca i moje życie kręci się wokół takich spraw, które wymagają nakładów czasu i kreatywności, nie pieniędzy, ale jak radzą sobie inni? Chyba sobie nie radzą, na każdym kroku widać, jak popadają w „pijaństwo” – pół litra na dwudziestu sześciu na schodach miasteczka uniwersyteckiego i niestety tylko 6 kieliszków, jeśli w ogóle komuś jakieś zostały po „18natce”.
Nie chcę przyrównywać do Warszawy, czy Śląska, w końcu tworzę bloga Opolanistycznego, a nie okołopodróżniczego-prywatnego, ale spójrzmy, jak sobie radzą warszawiacy i co radzą – Dobro nic nie kosztuje, najfajniejsze i najbardziej oryginalne dziewczyny pomagają w schronisku dla zwierząt. Opole też ma schroniska i kilka stowarzyszeń.
A gdybym tak tu, jak i tam… wsiadła sobie do autobusu i pojeździła bez celu, rozważając wszelkie kwestie?
Popychając banały dodam, że czytać można wszędzie, póki jest w miarę ciepło. A bibliotekę mamy zacną, filmy są do wypożyczenia za darmo i seriale… i nawet czytelnia kulturalna jest.
Dochodzę do wniosku, że nasze miasto sprzyja rozwojowi intelektualnemu, jak żadne inne – Nie ma zbyt wielu okazji, by zaszaleć, albo chociażby wyjść z domu, gdy nie ma się zamiaru wydawać pieniędzy.
Zapraszam do biblioteki uniwersyteckiej, z braku laku można mieć same piątki o ile nie zapomni się o szczypcie cwaniactwa – a i to przekłada się na dochody.
Najlepszym przykładem korzystania z okazji są ludzie przychodzący do empiku i z naręczem gazet siadający w kącie – by je przejrzeć, być może coś kupić. To jak najlepsza plaga, spróbuj walczyć z pasjonatami.
Jeśli ktoś jest cierpliwy, niechaj czeka na imprezy streetowe.
Osobiście polecam targ Cytrusek – panująca tam specyfika jest w stanie wciągnąć na dobrych kilka godzin.

W Opolu można żyć slow, a nawet trzeba. Tutaj niespecjalnie jest się czym zachłysnąć.
Idealne „Miasto-Poczekalnia.”, dla złamanych serc, zniszczonych falstartem karier, albo ludzi bez pomysłu na swoje życie.
Tutaj odpoczniesz, nikt Cię do niczego nie zachęci, ani nie zaproponuje zmian.
Bierne miasto z kilkoma wyjątkami.

Analizując ten temat, naprawdę, poza kilkoma osobistymi doświadczeniami, nie wydaje mi się, żebyśmy mogli liczyć na jakieś rewolucje. Zawsze można wejść na Kulturalne Opole bądź Tekturę Opolską. Życie jednak pokazuje, że tutaj każdy bawi się najlepiej we własnym sosie – Inicjatywa Kuratorek, Opolskiego Mamowa, czy chociażby fakt, że do Kofeiny bądź Book a coffee ciągle przychodzą te same osoby.

Autor: Justyna Poluta.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: