Średniej Wielkości Miasto – slow life and mess of inspiration …



Jeśli wygląd Kampusu UO po balandze jest tylko efektem i skutkiem, to boję się pomyśleć, co jest w głowach studentów Uniwersytetu Opolskiego.

Student Uniwersytetu Opolskiego do niedawna wśród rekruterów kojarzył się z biernością zawodową. Gdzie pracuje Student Uniwersytetu Opolskiego? Roznosi ulotki, albo na magazynie w Tesco. Nowym Trendem jest praca w Karolince przy jakimś sieciowym chujstwie. Jakie jest doświadczenie Studenta OU? A jakie, bo chyba masz na myśli seksualne?
Studenci UO pozostawiając po sobie puszki, całe góry puszek – dają pracę żulikom i złomiarzom. Ci regularnie w środku nocy chodzą tutaj i wygrzebują je z koszy budząc studentów swoim zgniataniem.
Rodziny złomiarzy, podobnie, jak reprezentanci innych uniwersytetów, dla których popijający od rana studenci są wizerunkiem naszego uniwerka, razem z wizytatorami i władzami uczelni serdecznie dziękują za odpowiedzialność społeczną.
Inne skojarzenia dotyczyły żenującego poziomu eventów (? No faktycznie, może powinnam pisać bez nadużyć) w klubie Cina. Zamawiasz stolik, kilka dni wcześniej, tylko po to, żeby podsiedli go jakieś szczyle, które następnie tłuką szkło na co nie reaguje ochrona, na którą chyba to miejsce nie stać. Skoro na ‚bramkach’ stoi Samorzad Studencki i pobiera opłaty… Niestety Cina wciąż jest dla studentów za bardzo ekskluzywnym miejscem, tam nie można sikać po nogach, niestety. Na trawniczku już tak. Ciekawe, czy można poznać na grilowanym chlebku, że jest przez przypadek doprawiony ‚treścią’?
Na stronie Wolnedziennikarstwo.pl zachęca się, żeby Koła Nałkowe pomogły zorganizować jakiś „wrzątek” do tej herbatki, którą miało się rzekomo pić o tej 18.00. Po co? Ludzie, którzy biorą udział w konwerencjach naukowych i zajmują się animacją społeczną, czyli ci, którzy rzeczywiście naprawiają wizerunek UO i przynoszą mu chlubę mają być kojarzeni z roztrzaskanymi butelkami, żygowinami i drącym po nocy barachłem?
„Pozostawione śmieci, picie od rana, zabarykadowane przez ludzi wejścia do budynków, załatwianie potrzeb pod ścianami budynków dydaktycznych spowodowały odzew władz, blokujących swobodne spędzanie czasu przez studentów.” – Oto słowa Przewodniczącego Samorządu Studenckiego zawarte w prośbie, by nie podchodzić do tej akcji buntowniczo, robiąc jeszcze większy syf. Przedstawia fakty. Ale czy czasami nie jest taki sam… Jaki Pan, taki kram?
Osoba w Samorządzie Studenckim odpowiedzialna za sekcję kultury nie miała oporów, żeby mimo, że jest Wilkiem przywdziać owczą skórę i zapisać się do Towarzystwa Charytatywnego, jako wolontariusz tylko po co, żeby wykorzystać perfidnie wizerunek działacza tego Towarzystwa dla celów promocyjnych Otrzesin.
Wracając do tematu: CAŁKOWITY ZAKAZ SPĘDZANIA CZASU WOLNEGO NA KAMPUSIE OU. – Dla mnie brzmi to, jak poezja.
Nie wiem, kto stara się wprowadzić ten zakaz, ale mogłabym stracić z nim cnotę, gdybym jeszcze ją miała. (To takie powiedzenie;))

Właśnie dobiegły mnie odgłosy syreny policyjnej i megafonu.
Wychodzę na moment na kampus w nadziei, że zobaczę jak jakaś studentka stara się przekupić policjanta pałą, w końcu co 5 studentka (student) jest uniwersytutką. O Jeżu! Tam jest chyba, że 2 tysiące luda. Wychodzi na to, że na kampusie UO jest teraz jakieś 400 dziwek i dziwków.
Największy burdel w mieście.

Nie ma osoby, która nie miałaby piwa w dłoni. Dzięki. Jakiś złomiarz za tę kasę po puszkach kupi dziecku buty na zimę. Szkoda tylko, że większość z Was czeka taka sama kariera.

To są tylko efekty i skutki, więc boję się pomyśleć, co jest w głowach.
Może studenci UO nie mają nic więcej do zaoferowania, dlatego ich aktywność wygląda właśnie tak.

Krytyka powinna być konstruktywna, tak się uczyłam na warsztatach kreatywnego pisania, jak również tworzenia wizerunku.
No to już, już się staram…
Szkoda tylko, że ludziom, którzy mają inny plan na życie niż wyleź na akademiki też zostanie przypisana łatka chlejusa.
Może jeszcze więcej z nas zostawi to miasto w cholerę.

Może to po prostu bezradność? Brak umiejętności zorganizowania swojego czasu? Nieporadność w kontaktach towarzystkich – potrzeba zrozumienia i jednocześnie strach przed przyjęciem innej postawy? Bieda i nadzieja, że gdzieś za czyjeś się napije? Jak można źle mówić o ludziach, którzy mają tylko taką nadzieję? No już więcej mówię.

Nie ma co dosrywać ludziom, którzy już i tak są po uszy w gównie, żeby nie powiedzieć, że sami nim…
Więc kończę ten wywód.

Autor: Justyna Poluta.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: