Średniej Wielkości Miasto – slow life and mess of inspiration …



Jest taka piosenka, leci mniej więcej tak „Przejedź się ze mną autobusem..” W magazynie kulturalnym „Kultura Współczesna.” piszą o antropologii ruchu na przykładzie komunikacji miejskiej Warszawy. A jak, z kim i dokąd jeździ się w Opolu?

Zacznę od tego, że nie wiem, po co w Opolu jeździć autobusem, albo mieszkać troszkę za miastem, skoro wszędzie jest blisko a ceny mieszkań w centrum, niewiele różnią się od tych na obrzeżach.
Centrum jest urokliwe, ktoś tam kiedyś powiedział mi, że nasza Katedra wygląda, jak skądś tam, a Ratusz jest zbudowany na wzór innej, szlachetnej budowli z jakiegoś europejskiego miasta, nieważne. W każdym razie przekonywał mnie, że z Opola nie warto wyjeżdżać.
A pojeździć sobie po mieście, bądź wokół miasta?
Taksówki tutaj… po co w Opolu taksówki, skoro wszędzie można zajść na piechotę? Yhm, przecież przez te miejskie kocie łby, można się tylko wywrócić. Szczególnie, gdy jest się w szpilkach. (Polecam inicjatywę kulturalną Po Krakowskiej w szpilkach – http://www.facebook.com/WSzpilkachPoKrakowskiej?ref=ts&fref=ts.)
Wsiadłam kilka razy w Opolu do autobusu, zapłaciłam za bilet tylko po to, żeby autobus obwiózł mnie po mieście i wyrzucił w miejscu oddalonym o 10 minut piechotą od mojego akademika. Rozumiem, dojechać skądś bądż… na drugi koniec miasta. Ale po co poruszać się autobusem po centrum, są i tacy amatorzy – zaczynając od emerytek, tworzących w autobusach kluby dyskusyjne.
Obrzeża Opola wyglądają trochę, jak Warszawa Wschodnia – gdzie ja jestem, i czemu tu nic ni ma, tylko jakieś blaszane sklepiki w dodatku zamknięte?
Ludzie w autobusach Opolskich jadą do domu – i to widać, jakby tęsknili za przytulnością i ciepłem.
Wsiądą, załatwią coś, wrócą. Częściej autobusy wiozą ludzi z centrum, niż do centrum… w Centrum niewiele się dzieje, a warzywniaczki osiedlowe z miłymi paniami, kopcącymi nad kabaczkami mają swój niepowtarzalny klimat.
Jadąc wieczorami – odczuwam nie zmęczenie, ile zupełny brak zaskoczenia. Autobusy nie żyją. Gdzie plakaty, ulotki, całe to śmietnisko – które nieświadomie sprawia, że się w coś angażujemy, bądź mamy czegoś świadomość?
Krakowskie autobusy były oblepione, do tego stopnia, że wystarczyło wsiąść i wieczorem pojechać na miasto – i już się wiedziało, dokąd, wystarczył jeden rzut oka, albo jedna podsłuchana rozmowa.
W Opolu autobus jest, jak korytarz do domu – zaraz tam będę!
No tak, mieszkańcom zostały już tylko własne domy. Nie ma co tutaj mówić o antropologii ruchu, raczej o rozprzestrzeniającej się idei spąsowienia.
Jak by to… ruszyć? Autobusem. W Warszawie bywało i tak, że po skończonym kursie szło się z motorniczym na piwo.
Dynamizm, bodźce, trochę samotności… tworzyły jakieś reakcje, zjawiska…
A w Opolu? Może jeżdżę za mało. Może nie powinna się na ten temat wypowiadać osoba, która mieszka w centrum?
Centrum też rzadko kiedy szuka relaksu na obrzeżach, z wyjątkiem letnich podróży nad jezioro Silesia.
Trzeba postawić na to: Z KIM? I chyba dobrze, że jest, jak jest. I chyba dobrze na tym wyszliśmy… żeby nie powiedzieć o tym wpisie… NO TO POJECHAŁAM PO BANDZIE…………………

Autor: Justyna Poluta.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: