Średniej Wielkości Miasto – slow life and mess of inspiration …



Czy możemy znaleźć w Opolu nowatorskie inicjatywy, czy wszystkie są robione na wzór z sąsiednich miast?

Niedawno natknęłam się na nową grupę społecznościową W szpilkach po krakowskiej, informującą o wydarzeniach kulturalnych, jak również miejscach z duszą w naszym mieście. Właściwie to nic nowego, wygląda, jakby ktoś próbował na tym zarabiać.
Niby jest miło, przytulnie i przychylnie, a jak tylko tam wejdziesz, masz ochotę wejść do jakiejś kawiarni, po pralinkę, na tartę…
Nie ma tam nic, a nic o LUDZIACH, poza kilkoma wyrazami zachwytu.
Stronka bardzo przyjemna, nie powiem… ale chodzi o to, że niczego więcej o tym miejscu nie mogę powiedzieć.
Pochwalam idęe, autorzy W szpilkach po Krakowskiej zauważają, że Opole wcale nie musi być miastem sieciówek i nudnych miejsc… można tam znaleźć miejsca pachnące i przytulne.
Ten pomysł deliktanie przypomina mi warszawskie inicjatywy sąsiedzkie. Niemniej jednak opolska „organizacja” to taka tylko nabożna i miła inicjatywa, w porównaniu do nakładów pracy, kreatywnego zespołu ludzkiego i obecności w przestrzeni miejskiej Inicjatyw Sąsiedzkich, które przede wszystkim łączą ludzi i dają im okazje ku temu, żeby się spotkać.
Warszawa mówi: Nieważne gdzie, ważne z kim i jak bardzo poczujemy się potrzebni…
Opole mówi: „Mamy jakieś fajne miejsce.”
W naszym mieście brak spójności, działalność organizacji społecznych opiera się na wydzieraniu sobie pieniędzy na projekty, a tymczasem warszawiacy pokazują, że da się coś zorganizować bez dużych nakładów finansowych. Od siebie, mając trochę wolnego czasu i lokal – tak to wygląda.
Próbuję określić, czy miasto Opole ma na swoim koncie jakieś nowatorskie inicjatywy społeczne, które mogłyby je rozsławić.
Nie. Ale nie, że nie i już. JESZCZE NIE. Potencjał, świadomość i młodzi zdolni jeszcze napływają i jeszcze kombinują.
Przykład Ulicy Kultury, która ma miejsce cały rok i emanuje dobrą energią – o proszę.
Jednak niektórych problemów mentalnościowych w naszym mieście nie da się przeskoczyć. Nie wyobrażam sobie, że ktoś wywiesza ogłoszenie: „Zapraszamy na spotkanie mieszkańców, tak o, po sąsiedzku, na Podwórkową Gwiazdkę…”
Nie należy to chyba w naturze mieszkańców Opola, żeby przyjść.
Zauważyłam, że wolimy się spotykać z tymi, których już znamy, z którymi coś nas łączy… jak nowi, to tylko przy okazji.
Szkoda, że takich okazji nie ma, albo jest jak na lekarstwo… i są to prawie zawsze te same osoby…

Autor: Justyna Poluta.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: