Średniej Wielkości Miasto – slow life and mess of inspiration …



Krótko: Żarcie po północy.

Późna to pora, a na akademickiej kuchni gotują się… ziemniaczki. Obok leczo.
No tak, najlepiej zjeść we własnym sosie. Szczególnie, że niespecjalnie jest tutaj gdzie co zjeść po północy.
Kebab na Rynku wydaje się być jedynym ożywionym i sympatycznym punktem naszego miasta o tej porze. Kto wie, co tam żyło wcześniej w tym kebabie, niemniej jednak TAM JEDZĄ WSZYSCY i od razu pysznie smakuje.
Za wyłączeniem Zobry i fast foodów, to chyba nie mamy za dużego wyboru… wszędzie zamykają rachunki przed północą.
A mi się marzy… jechać samochodem… i zatrzymać się na pyszne hamburgery. Ale gdzie? Gdzieeee, gdy to miasto nie ma nocnego życia, to jakim prawem może mu się chce w nocy chcieć żreć?

Autor: Justyna Poluta.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: