Średniej Wielkości Miasto – slow life and mess of inspiration …



Gdzie w naszym mieście mogą ubrać się artystyczne dusze?

Zacznę dość nieprzyjemnie, bo zacznę od tego, że na każdego indywidualistę, kogoś oryginalnie wystylizowanego w tym mieście, jeszcze zdarza się ludziom powiedzieć: „Przebieraniec.”
Artyzm naszego miasta, życie kulturalne… tętniąca radością wymiana towarzyska i słyszalne na ulicy rozmowy… jak na razie ograniczyły się do eventu Kamienicy Artystycznej. Tam faktycznie ludzie pozwolili sobie na wolność, luz, wyrażanie siebie.
Po ulicach chodzą klony w kolorze klonowym – beż, brąz i elementy jesieni.
A ja się pytam, gdzie w naszym mieście może ubrać się artystyczna dusza, skoro Opole to miasto sieciówek, albo butików dla naszych mam?
Brak miejsc z autorskimi ciuszkami, nikt nie ma na tyle odwagi i wyobraźni, żeby zacząć szyć coś swojego, bądź bawić się modą… a nawet, jeśli ktoś to robi, to nie zauważyłam, żeby wyszedł tam na ulice. Ulice są nudne, męczące, znużone…
Kilku ludzi, którzy chyba nie do końca utożsamiają się z tym miastem, czasami założy coś, co przyciąga uwagę. Jak co, ludzie boją się tutaj być sobą? Nie mają gdzie wyrażać swojej indwidualność. – To na pewno.
Bywa, że mój wzrok przyciągnie jakaś mile wyglądająca klasyka… albo po prostu czyjaś wygoda. Niemniej jednak, stojąc 2 minuty na światłach, nie mam na kim zawiesić wzroku. Miasto… codzienności, rzeczywistości, odłożonych na bok marzeń. Tutaj ludzie na więcej luzu pozwalają sobie jedynie w wakacje?
Scandia, Torowa, fantastyczna pomarańczowa „odzież używana” (choć jest i nieużywana) na Ozimskiej, ciuchy z Orientalnego Kramiku na Jarkarku…?
Wszystko zależy od wyobraźni, jeśli chodzi o to miasto, to została nam już tylko wyobraźnia…
Próba sił, uświadomienie sobie, czy rzeczywiście warto być tutaj sobą.
Może nie doceniam, może nie zauważam. Cóż, ja takich miejsc nie widzę. Albo sieciówka, albo butik z eleganckimi ubraniami dla pań 50 +. Nic, gdzie można by było zaszaleć…
Nie ma dokąd wychodzić, więc nie ma też w czym. Za chwilę nie będzie gdzie… bo to miasto naprawdę niczym nie przyciąga twórczych i zoriętowanych na dobrą zabawę ludzi.
Znałam kilka artystycznych dusz z tego miasta… wystarczyła im wyobraźnia projektowa i wyobrażenie własnej przyszłości… trudno w naszym mieście na dłużej opierać się na czymś innym, jeśli potrzebuje się nowości, lekkości, wyborów i zmienności.
Zawsze można jeszcze bardziej się wyzwolić… i pomieszać, samemu coś ze sobą zestawić…
I chyba tylko to zostało.
I później cały mój strój mówi: „Wiesz, nie jestem stąd i tutaj też nie zostaję.”
Identyfikację wizualną ludzi, którzy wciąż czekają na odwagę, by zmienić ten wybór, uważam za rozpoczętą.

Autor: Justyna Poluta.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: