Średniej Wielkości Miasto – slow life and mess of inspiration …



To miasto ani nie oferuje pracy, ani do niej nie motywuje…

Zagadnienia związane z rozwojem zawodowym i określeniem miejsca na rynku pracy znam, jak mało kto. Właściwie to, jak ktoś, kto potrzebuje samorealizacji, a także pieniędzy na rachunki.
Oferty pracy, poziom przygotowania zawodowego studentów, ich samoświadomość… najlepiej wytłumaczy to fakt, że tutaj poważne oferty pracy nie docierają. Nie ma o nich informacji w gazetach porannych, ani na portalach kariery. Nie wiem, jak się to rozgrywa… poprzez poparcie, znajomości? Bez oceny kwalifikacji?
Gdzie odbywa się cały ten proces rekrutacyjny? Komu odpowiada się na CV, o których przyniesienie prosi się w oknach restauracji i kawiarni?
Pomijani w rekrutacji, potraktowani jak odrzut z Wrocławia… warci coś tylko wtedy, gdy ich doświadczenie wybiega poza to małe, zapyziałe miasto.
Inwestujący w sztukę prezencji, świetną zabawę w nadziei, że choć „pijąc z kimś ważnym”, będzie można się gdzieś wkręcić… kilka ofert na Gumtree, kilka w oknach, o jeszcze innych można dowiedzieć się „z poleceń”.
Wykształceni, z doświadczeniem, świadomości umiejętności i określenia na rynku pracy, z Opola. – W tym ja. I jakoś nikt z Opola o takich ludzi nie zabiega, nie docenia ich, nie dzwoni po wysłanym CV. Tutaj liczą się tylko „magistry”? Na pewno mnie zupełnie inna kultura zatrudnienia. Dzwonią do mnie z Warszawy, mogłabym zacząć tę robotę, gdybym przeszła stertę tekstów kwalifikacyjnych, ale MOGŁABYM. Tamto miasto ma dla swoich mieszkańców przynajmniej jakąś nadzieję, potrzebuje ich… ma im coś do zaoferowania. Codziennie pojawia się kilkadziesiąt ofert zatrudnienia/i przyjęcia do pracy osoby wykwalifikowanej i z entuzjazmem… Taka jest ta moja Waszawa, którą jestem zachwycona, z którą zdradzam Opole…
Bo w Opolu? Pojawia się kilka ofert miesięcznie… i mogą zatrudnić tylko osobę z wyższym wykształceniem. Tak, jakby ten papierek ciągle się jeszcze tutaj liczył… ten papierek, sam fakt. Nie umiejętność dotarcia do pracowawcy, nie ta cała kultura employer brandingu. Nie ma tutaj mowy o self-marketingu, spróbuj się wyróżnić, a powiedzą, że jesteś wstrętną karierowiczką. Dziwne miasto. Mało kto docenia tutaj wyobraźnie, ciężką pracę i uprzejmość do ludzi. Mało spotkałam tutaj ludzi, którzy gdzieś „celują”, albo oddają całe swoje serce…
Jeśli pracować w Opolu, to tylko po studiach, albo byle gdzie – w jakimś markecie.
Nikt tutaj nie słyszał o ocenie pracy projektowej, o potencjale pracownika? To, że ktoś jeszcze studiuje nie oznacza, że jest nieogarniętym, śmiesznym krasnalem, w którego nie warto zainwestować zaufania i który zapewne nic nie umie.
Potrzeby są wszędzie takie same, ale mentalność i doinformowanie niestety nie.
Opolskie firmy nie używają takich narzędzi, jak firmy warszawskie, dlatego też działania firm opolskich są zupełnie inne. Są takie, że nie dają młodym ludziom z pasją i kwalifikacjami nawet się SPRAWDZIĆ. Oferta dodatkowych prakty i staży to jakaś fikcja – coś tam jest, dla technologów, jak zdążyłam zauważyć. O równomiernym wsparciu każdej grupy rozwoju zawodowego mowy nie ma. Jak wspominałam – ani szkoleń, ani ofert… Tylko przejęte od sąsiadów oferowanie „Zarządzania czasem.” Boże! W to się bawiliśmy w 2002… księgarnie opolskie też nie są dobrze wyposażone w literaturę z zakresu coachingu kariery. Towarzystwo nie motywuje, co najwyżej daje powody do zażenowania i współczucia. Ludzi liczy się na palcach jednej ręki. A zatrudniający? Z rekrutującym już się nawet nie chce nic robić, szukać, starać się, badać możliwości…
Niby coś drgnęło. Niby, bo nie zauważyłam, żeby to miało jakikolwiek wpływ na efekty zatrudnienia.
Mam na myśli nowy projekt na rynku opolskim:
http://www.obserwatorium.opole.pl/
Obserwatirium Rynku Pracy. Zrobili coś, teraz… kiedy już właściwie mieli nóż na gardle. Nic od siebie.
Od siebie to tylko prywatne uczelnie, bo mają w tym prywatny interes. Hm, przynajmniej robią to z uśmiechem i z korzyściami dla ogółu społeczeństwa rozczarowanego.
To miasto nie zachęca, nie motywuje, nie uświadamia mi swojego potencjału.
To miasto relaksuje, usypia, pomaga się odprężyć… ale w najmniejszym nawet stopniu nie odczuwam, żeby mobilizowało do pracy.

Autor: Justyna Poluta.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: