Średniej Wielkości Miasto – slow life and mess of inspiration …



To jest niszowy pomysł, przyjemność i osobista wycieczka. – O opolanistycznym inaczej.

W poniedziałek prowadziłam prezentację o blogu miejskim – Blog miejski narzędziem marketingu regionalnego, platformą komunikacji społecznej i miejscem raportowania branży kreatywnej. Prezentowałam ten temat za zajęciach na uczelni.
Już niedługo jej treść będzie opublikowana na portalu Culture&Media.
Nie zamierzałam opowiadać o swoim blogu, tylko tak zaczęłam – zaznaczyłam skąd ten pomysł.
Niemniej jednak rozmowa tak się rozkręciła, że zostałam poproszona o zapoznanie uczestników zajęć z moim autorskim blogiem – nie planowałam tego, chciałam opowiedzieć o zagadnieniu, o tworzącym się potencjale, jaki wytwarza blog miejski.
Zadano mi pytanie – Czy utożsamiam się z blogiem, czy jest to PRZEGLĄD miasta, czy rozpisywanie osobistych doświadczeń. Nie wiem, nie mam planu na opolanistycznego… to jakby notes, pełen wrażeń, zarówno jak i irytacji. Oczywiście, w moim ‚słynnym’ turkusowym segregatorze mam pomysł, koncepcję… wizję bloga, nieważne. Kategorie tworzą się same. Wpatrzona w blogi warszawianistyczne, już nawet teraz w Warszawie nie bywam, więc ich nie czytam. Opolanistyczny miał być ukłonem w stronę społeczności internetowych takich, jak „Nie krępuj się, jesteś na Mariackiej.”, czy „Ulice i place Katowic.”, choć to wszytsko są wzory i inspiracje. Czasami tematy powstają na kilka tygodni wcześniej, nim usiąde do pisania… najczęściej na nużących zajęciach na uniwersytecie, bądź w podróży.
Zastanawiam się, czy chciałabym na tym zarobić – To chyba nawet niemożliwe, nieekonomiczne – nieważne ; ) To nigdy nie było moim celem, za mało mam czytelników.
Poza tym pisanie mojego bloga miejskiego zaczęło się od próby uświadomienia sobie, że może warto tutaj zostać. Najpierw – obrażona na Opole, rozczarowana… prawie zmuszona do pozostania w tym mieście, z czasem zauroczona, dostrzegająca piękne zakamarki tego miasta i kątem ucha słysząca wspaniałe historie.
Ilekroć byłam już na milimetr od decyzji, żeby stąd wyjechać, dostawałam znaki, potwierdzenia… że jeszcze jednak może być pięknie. Pomyślałam – może warto to udokumentować, opisać, podzielić się tym? Nic więcej. Bez wielkich zamierzeń. Choć określanie strategii bloga i kategorii zajęło mi całe wakacje – jak i wizja… To choć mając na uwadze te wszystkie moje pomysły, łącznie z zaleceniami z konsultacji… to jednak ten blog się dzieje, po prostu.

I będzie się tak dział PRZEZ ROK. DO SIERPNIA 2012. To na pewno…

Autor: Justyna Poluta.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: