Średniej Wielkości Miasto – slow life and mess of inspiration …



No to taka sobota… bez planów… więc możemy podsumować, jakie największe przyjemności i najbardziej osobliwe doświadczenia spotkały nas w 2012…

Jak wygląda w Opolu sobota, na którą nic nie miałam zaplanowane? Budzę się, stanowczo za późno, tak że śniadanie jem na obiad, obiad na kolację, a kolację gdzieś nad ranem… w jakimś fast foodzie.
Włączam serial, który uwielbiam… którego klimat przenosi mnie w miejsca urocze, inspirujące, klimatyczne, pełne ludzi z pomysłem na siebie i darem spontaniczności – polecam serial GIRLS. No niby mogłabym wyjść na miasto, swoje miasto i ich tam poznać, ale niestety – moi znajomi z Opo to porządni ludzie, w sobotę sprzątają, albo odbierają z dworca swoje drugie połówki, ewentualnie do nich jadą… bo Opole jest przystankiem, ale nie jest podróżą. Wszyscy w tym mieście, których pytam o plany na wieczór, twierdzą, że spędzają go „we dwoje”… boże, są tak siebie spragnieni? A co z całym tygodniem, wypełnionym dniami? Przecież tutaj specjalnie nie zarobisz, jaka kariera… nie ma drapaczy chmur, żeby wychodzić z nich po północy. Weekendy w Opo moim zdaniem nie należą do specjalnie udanych… co innego za czasów randkowania, wychodzenia z przyjaciółką… wtedy miasto miało jakieś kolory, przysłuchiwalam się rozmowom. Swobodą, luzem, pasją w głosie i swoją wrodzoną brzydotą intrygowałam facetów, którzy „właściwie to z kimś przyszli”, ale teraz… ja w sobotę nie sprzątam, szkoda dnia, czasami się nie chcę. Kiedyś siadało się przy oknie i pisało. Pytało, jakie plany na sobotę ma siostra z wyobru mieszkająca obok… A teraz to jest inaczej, jakoś tak przejściowo. Wiem, że świetnie bawią się mamy z Mamowa opolskiego, bo wczoraj pewna pani pomylila kury… Przykro mi, nie mam dzieci. Żyję rozważnie. Czasami trochę żałuję, jakbym miała dziecko, to miałabym zajęcie… i myśli też ciągle czymś zajęte. Ale co, będę to dziecko przewozić od miasta do miasta? Jestem rozsądna, ale spontaniczna… zabawowa… biedna, artystyczna dusza… nie mam dziecka, nie mam co robić w Opo.
Więc leżę… leżę i odpoczywam… czytam „Nowe media” vol 2, oglądam film o Toskani, i najważniejsze… cieszę się, że za oknem mróz, śnieg i słońce… budzi mnie rześkie powietrze, mężczyzna robi mi piernikową kawę…
Nie jest to mężczyzna, z którym związek dostarcza ekscytacji, adrenaliny, który musi gdzieś biec przed południem, bo jest kimś ważnym, od kogo trochę zależy… Za to może ze mną zostać. Tak więc… zabieram się za planowanie roku 2013.
Plany osobiste, około zawodowe, związane ze studiami i z pasjami… Ha, czas na podsumowanie roku 2012. Żartujesz?! Nie, nie żartuję – plany na 2012 były mądre, wzniosłe i imponujące, a okazało się, że zrealizowałam 500 % normy. Plany na 2013 są takie, że jak każde porządne marzenie – przerażają mnie, ale to chyba dobrze. W powietrzu czuć podsumowania, ale i
mobilizacji.
Rozpisujemy na kartce największe przyjemności, jakie spotkały mnie w 2012 i jakie najbardziej osobliwe doświadczenia… śmiechu, refleksji i wspomnień przy tym co niemiara. Smutna się zrobiłam, odchodzi kawał życia…
Nie wyobrażam sobie roku 2013… czekałam na niego, jak na boskie zmiłowanie, ale nie. Nie chcę, żeby nadchodził. Egzekwuje ważne decyzje, a ja lubię, jak po prostu jest miło. W naszym Opolu jest miło.
I jak skończyć ten zwykły-niezwykły dzień, w którym się kłębie na ogromnym łożku, razem z beżowym kocem i kocem z owczej wełny…???
Skoczymy do Co Nieco. Na fast fooda… tam schodzą się wszyscy, którzy mają nadzieje, ambicje hipsterowskie… w powietrzu czuć panierkę i seks nastolatków… więc nie będę mogła się nudzić…

Autor: Justyna Poluta.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: