Średniej Wielkości Miasto – slow life and mess of inspiration …



Miej własny pomysł na to miasto…

Tak, jak w tytule. Jedni krytykują, są rozczarowani, inni szukają pozytywów, co nie znaczy, że je znajdują. Jeśli gdzieś jest klimat, którego ja nie czuję… to cieszę się, że ktoś się dobrze bawi. Nasze Opole nie jest miastem oczekiwań, pasji i ambitnych. Jest taka piosenka „Better class of loosers.”, którą ktoś mnie zaczepia, wspominając, że w treści jest zaznaczone, że lepiej żyć w mieście, w którym wszyscy są tymi, na których wyglądają. Za to w zawrotnym mieście… możesz być każdym, dokonać wszystkiego i liczyć się, jak nikt inny, bądź też być nikim. Do tego też masz prawo. Przede wszystkim do wyrażania siebie. W tym mieście jakoś tego nie czuję. Co więcej… chyba są tutaj nałożone jakieś zasady, musisz kurczowo trzymać się tego, co Ci się opłaca, bo cała reszta nawet nie jest ciekawa… ? Szczerze, z chęcią i entuzjazmem, staram się znaleźć „klimaty” naszego miasta… klimat był na Placu Wolności, gdy lał deszcz, a wolontariusze Lamowi… bardzo przystojni i rozbawiający mnie, schowali się pod małym parasolem w środku miasta, wciągając dziewczyny i ściskając tak, że właśnie tam tworzyły się jakieś małe historie. Trzeba zacząć od prywatności, w tym mieście, od ludzi. Od znalezienia sposobu na spędzanie czasu, od poznania siebie… to może być krok nie do przejścia. Tym bardziej intrygująco będzie, gdy klimat stworzy się samemu, jakoś to określi… Tymczasem – sąsiedzi mieszkający na przeciwko mnie nikomu nie mówią „cześć”, czyli w wolnym tłumaczeniu akademickiego „dzień dobry”, każdy kogo znam JAKOŚ jeszcze rozdrabnia się na inne „aktywności życiowe”, w innych miastach. Opole… synonim -1/4. 1/4 życia, ale bardzo, bardzo potrzebna. Spokojna, stateczna, bezpieczna… jak przystań. Zastanawiam się, jakie można mieć inne pomysły na to miasto, niż ja. Obserwuję ludzi, robię research w mediach studenckich… cały czas to samo. Poznaję, słucham… i przyjmuję czyjeś pomysły na to miasto. Lubię słuchać jak ludzie zachwycają się Opolem… Lepiej jest powiedzieć coś o zastrzeżeniu, niż kopiować informacje z portali kulturalnych, przerabiać je i obracać tą samą informacją, oby nie osiągneła statusu szmiry.
Chciałabym zobaczyć przejawy sympatii do tego miasta tak samo, jak ja wyrażam zaciekawienie, ale i lekkie rozżalenie.

Autor: Justyna Poluta.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: