Średniej Wielkości Miasto – slow life and mess of inspiration …



Opolska Wigilia Blogerów 2012.

Osobiście uważam, że najlepszą nie moją decyzją roku 2012 był pomysł utworzenia Opolskiej Blogosfery. Nie żałuję, że pomysł był nie mój, ja i tak mam już sporo na głowie i mętlik w głowie. Zostałam bardzo przyjemnie zaskoczona kreatywnością, górami życzliwością i wizją na coś więcej.
Na ostatnim naszym spotkaniu, spisywaliśmy historię wigilijną, naszą opowieść. Każdy akapit dopisał ktoś inny.

Poczytajcie sobie, kim jesteśmy… to wychodzi spod opuszków palców:

Te Święta będą dla mnie wyjątkowe. Zawsze spędzam je w gronie rodziny. Dzięki blogowaniu, ona się powiększyła. Niesamowite jest to jak prosto można poznać fantastycznych ludzi, a spotkanie ich w rzeczywistości sprawia, że wierzę w magię świąt.
http://www.alebabka.blogspot.com
Magiczny jest także dzisiejszy wieczór. Urocza knajpka w centrum Opola, światło świec, domowe wypieki oraz grupa ludzi zebranych przy jednym stole. Rozmawiają o czymś i, na pierwszy rzut oka, mogłoby się wydawać, że bardzo dobrze się znają.
http://www.wiecejluzu.com
A tu klops. Bo jest i kuchenne lelum-polelum. Które nie było w stanie zwykłych ciastek, czy nawet pierożków (własnej roboty) przynieść ze sobą. I nie za bardzo te blogi kojarzy. I nie zna tych ludzi wokół. Ale wie jedno – wracam, piszę. Jak bardzo się myliłam, przychodząc przestraszona na spotkanie. Że to w sumie żadna magia świąt. Po prostu – opolscy blogerzy. Każdym uśmiechem, potrząśnięciem dłonią zachęcili, by sprawdzić swoich internetowych podopiecznych.
http://www.lubieogorki.com
Jedni sprawdzali podopiecznych, inni myśleli o podopiecznych, czytaj – o odnóżkach i klonach. Czuję się jak wypuszczona z buszu – jak ja dawno nie rozmawiałam na normalne tematy. Melduję, że żadnych pierożków, ani ciasteczek nie przyniosłam, ale te, które tu są, smakują fantastycznie Bo nie są robione przeze mnie
http://www.dzielnyfranek.blogspot.com
Gdy już wszyscy zasiedliśmy do stołu, pomyślałam cytatem z filmu Lejdis: „Połowę z tych ludzi pierwszy raz na oczy widzę.” Nieważne, i tak jest fajnie. Zaczęliśmy rozmawiać i przez treść rozmowy popłynęły inspiracje i radość z naszej obecności. To Nasz Wieczór i prywatne święto każdego z nas. Nie planowałam przyjazdu do Opola, podobnie jak nie spodziewałam się, że powstanie Opolska Blogosfera. Jak widać, najlepsze przychodzi do nas tak po prostu, gdy jesteśmy najbardziej sobą. Każdy z blogerów jest jak najbardziej sobą – w końcu każdy pisze o tym, czym żyje.
http://www.yourchoiceisyourart.pinger.pl
Dobrze czasami zapomnieć o bożym świecie  O praniu, prasowaniu i zmianie pieluchy. O kuchni, gotowaniu obiadów i szykowaniu dziecka do przedszkola na drugi dzień. Dobrze w jednym miejscu spotkać ludzi, którzy mają niby wspólną pasję, ale tak naprawdę inne zupełnie różne. Opole blogami stoi. Mam nadzieję, że za rok będzie nas tyle, że zabraknie w Opolu lokalu z wystarczającą ilością miejsc 
http://www.bistromama.blogspot.com
Aspik Jasiek przyszedł na Wigilię blogerską z wypiekami na twarzy😉 czekał z niecierpliwością na spotkanie z Kingą😉 przyniósł własnoręcznie wykonaną choinkę piórkową😉 nie bez znaczenia był też fakt, że miało być jedzonko😉 degustacja była tak intensywna, że brzuszek się zapełnił😉 Jasiek uwielbia kulinarne blogerki😉 i już czeka na spotkanie w przyszłym roku😉
http://www.aspik-jasiek.blogspot.com
No i miało być też moje ciasto. Pech chciał, że nie wyszło, przez głupotę i nieznajomość własnego piekarnika. I jak ja mogę się nazywać kulinarną blogerką? Nie znam przecież własnego sprzętu podstawowego! Dobra dobra, ja się dopiero rozwijam, mogę popełniać błędy, prawda?  A teraz, przekazuję komputer naszej prawdziwej znawczyni, bo sama coś wenę straciłam, pokaż klasę pani instruktor! 
http://www.piekarniczeproby.blox.pl
Mało brakowało, a Pani Instruktor zabrakłoby na dzisiejszym spotkaniu. To byłby dopiero Koniec Świata!
http://www.delimamma.blogspot.com
I pomyśleć, że jeszcze dziś rano temperatura mojego ciała była tak wysoka, że można by jajko usmażyć na moim brzuchu. Byłam jak ten wigilijny śledź… Martwa, sflaczała… To, że nie miałam ochoty pójść do pracy jest naturalne. Ale żeby nie mieć ochoty na seks? To znaczy, że naprawdę było ze mną źle. Wzięłam tabletkę jedną. Wzięłam tabletkę drugą. I nic. Nic by nie pomogło, gdyby nie czekolada. Rozpuściłam kilka tabliczek. Dodałam szczyptę miłości i wyszły – piernikowe pralinki. A ja wyszłam z choroby. I doszłam do pewnego przytulnego lokalu. Jeśli prawie wszystkich ludzi łączy miłość do czekolady, to zdecydowanie wszystkich zebranych w tym lokalu łączyła miłość do blogowania. Co było czuć intensywnie, niczym aromat piernika. I co widać po tym, o jakże dobrze wypieczonym, wspólnym wpisie blogowym.
http://www.blogczekolady.blogsot.com
Czas płynie, wieczór pełen emocji wydaje się nie mieć końca, w domu czekają mężowie i kochankowie/kochanki – na próżno! Niech to trwa…
http://www.delimamma.blogspot.com

Justyna Poluta.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: