Średniej Wielkości Miasto – slow life and mess of inspiration …



Nierozwijające kierunki studiów, czy po prostu niedostosowane do urynkowienia i zapotrzebowania?

We Wrocławiu otwarto nowy, intrygująco brzmiący i zapewniający rozwój zawodowy kierunek studiów – branding. I to na uczelni publicznej, UW. Prywatne prześcigają się w nowych koncepcjach i otwieraniu możliwości. Co się dzieje na naszym podwórku, na Uniwersytecie Opolskim? Produkują się nieprzyszłościowe kierunki humanistyczne, ale nie ma sensu ich przecież likwidować, mimo, że po nich najczęściej ląduje się jako wykładacz towaru na kasie, o przeraszam – merchandiser. Taka nazwa z pewnością daje większą nadzieje na satysfakcję osobistą. Takie kierunki to kopalnia forsy, tylko że nie absolwenci tę forsę zarabiają. Wyższa Szkoła Bankowa zorganizowała z firmą szkoleniową Illustro, nabór na studia podyplomowe z zarządzania zasobami ludzkimi – no tak, tutaj będzie zapotrzebowanie na zarządzanie osobowością, czy modnym ostatnio work-life balance. Co rusz mówi się o jakichś kursach, czy targach pracy, gdzie Cię coś ma szanse oświecić. Natomiast mój uniwersytecik ma się dobrze. Karzą produkować bezmyślne prace licencjackie i jeszcze bronić ich najlepiej na 5, a później naturalną koleją rzeczy będzie, jeśli dostaniesz stanowisko „wydrolowywacz wiśni” w przetwórni warzyw i owoców w rodzinnej miejscowości… nie mając wcześniej czasu na zorientowanie zawodowe, czy zdobywanie doświadczenia, siedząc w jakiejś bibliotece i czując na sobie zapach starych, zapomnianych ksiąg. Ręce i cycki opadają. Atmosfera na uniwersytecie jest flustrująca, a rozmowy studentów na korytarzach świadczą o tym, że mają problem dosłownie ze wszystkim, na za najlepsze lekarstwo uważają przedrzeźnianie wykładowców i skręcanie papierosów w trakcie konwersatoriów.
Cała praktyka zawodowa ogranicza się do obowiązkowych MIESIĘCZNYCH praktyk raz na dyplom. Zajęcia dodatkowe, rozwijające i przyjemne – zostały cofnięte.
HRowcy z firm, w których mogę pracować z moim wykształceniem na hasło „Witam. Chciałam porozmawiać o praktykach.” odkładają słuchawkę, albo mówią: „Nie potrzebujemy tutaj obijających się studencików bez ambicji.” Na kontynuację rozmowy brzmiącą: „Nie miałam na myśli OBOWIĄZKOWEJ PRAKTYKI UNIWERSYTECKIEJ, tylko własną inicjatywę.” otwierają oczy ze zdumienia. To można mieć własną inicjatywę w Opolu?
To świetni, oferujący dookreślenie zawodowe biznesmeni, po prostu zupełnie nie przyzwyczajeni do tego, że opolscy studenci mają jakieś własne pomysły, czy chęci. Inwestują w młodych, zdolnych swój czas. A wracając do głównego tematu, Uniwersytet poza szkoleniami z ACK oferuje niewiele… u wykładowców podejście często profesjonalne i zdystansowane, zamiast inspirującego. Studenci między sobą raczej też nie będą dawać sobie wskazówek z obawy przed wykluczeniem z racji bycia kimś więcej, niż kimś kto ma problem z tym, że żyje.
Dookoła tylko słychać namiętne pieprzenie o tym, jak to nie ma miejsc pracy. Nie zauważyłam. Z samego mojego kierunku studiów, w agencjach marketingowych, interaktywnych… kreatywnych… domach mediowych… agencjach prowskich… brandingowych… szukają WYKSZTAŁCONYCH, ZDOLNYCH LUDZI Z UMIEJĘTNOŚCIĄ ORGANIZACJI PRACY I PASJI. Nie mówiąc już o pracy z sprzedaży. A pracy nie ma, bo takich ludzi nie znajdują. Ci, którzy przetoczą się przez biura rekrutacyjne ze swoją życionką tylko zabierają czas.
Wybierałam Uniwersytet Opolski ze względu na małą konkurencyjność, przyjazność miasta, spokojne tempo pozwalające się ustatkować, dookreślić… dokładnie tak na to patrzyłam i dokładnie to tutaj znalazłam. Jednak jak to wygląda obiektywnie?
UO można potrzegać jako miejsce nieinspirujące, z kierunkami studiów, które już dawno niczego nie gwarantują, a nawet nie uatrakcyjniają życionki.
Pozostając tutaj na studiach, można wyjść na swoje. Dość wysokie stypendia, wszędzie blisko, wymagać też nie wymagają, bo specjalnie nie ma od kogo. Tylko przy poszukiwaniu pracy trzeba będzie sobie znaleźć dobry powód, dla którego właśnie w tym mieście robiło się dyplom. Przy imponujących umiejętnościach, doświadczeniu i osiągnięciach, może rekruterzy nie zwrócą uwagi na miasto, które nie motywuje.
Ale zawsze zmotywować możemy się sami : )

Justyna Poluta.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: